Po 20-tu latach , krętych ścieżek , życia w grzechu – rozpoczęliśmy nowe życie . Życie w czystości , które ślubowaliśmy przed ołtarzem.
Moje sakramentalne małżeństwo zaczęło szybko upadać i po trudnych pięciu latach rozpadło się całkowicie .
Byłem załamany , opuszczony , bez jakichkolwiek rzeczy osobistych , wpadłem w alkoholizm , z którego pomogła mi się wydostać Ania .
Ze związku sakramentalnego , krótko przed całkowitym rozpadem urodziła się córka , z którą – za sprawą żony i teściów – straciłem kontakt , ale nigdy nie uchylałem się od obowiązku łożenia na Jej utrzymanie i zawsze w moim sercu jest i pozostanie moją Córką .
Początek naszego związku był piękny ! Zamieszkaliśmy razem , urodził się nam syn potem córka. Wszystko było piękne ! Ale nie przestaliśmy chodzić do kościoła . I myślę , że to nas uratowało . Dużą uwagę przykładamy do wychowania naszych dzieci w duchu katolickim. Dużo rozmawiamy o wierze i Bogu . Zawsze mówimy im , że brak możliwości przyjmowania Sakramentów Świętych dla człowieka wierzącego jest bardzo bolesny. Z pokorą przyjmowaliśmy stosunek Kościoła do związków niesakramentalnych. Po jakimś czasie zaczęliśmy mocniej przeżywać fakt , że nie możemy przyjmować Komunii Świętej. Coraz częściej docierało do nas , że żyjemy w ciężkim grzechu. To prawdopodobnie przenosiło się na nasze relacje. Wzajemne żale , obwinianie się. No i nadszedł kryzys ! Ale Andrzej znalazł adres do ludzi , którzy zajmują się związkami niesakramentalnymi. Pojechaliśmy na rekolekcje dla „niesakramentalnych” do Lasek. Spotkaliśmy tam ludzi o podobnych problemach. Byli tam ludzie , którzy postanowili żyć jak brat i siostra , tacy którzy starali się o stwierdzenie nieważności małżeństwa. I w końcu tacy jak my – szukający drogi , szukający wyjścia. Znaleźliśmy i drogę i wyjście. Od roku żyjemy w czystości. Uzyskaliśmy zezwolenie Księdza Biskupa na przystępowanie do Komunii Świętej z pewnymi warunkami co do miejsca. Ale to nie ma dla nas znaczenia bo możliwość życia w Łasce Uświęcającej i przyjęcia Komunii Świętej jest dla nas NAJWAŻNIEJSZA.
Nasza decyzja rozpoczęcia życia w czystości nie była łatwa i nie podjęliśmy jej ot tak. Jak każda rodzina borykamy się z problemami dnia codziennego . Praca , wychowywanie dzieci , zwykłe obowiązki dnia codziennego. Jednak Matka Boża każdego dnia udowadniała nam , że pomimo trudów , warto się Jej całkowicie zawierzyć . Rekolekcje w Laskach , pielgrzymka na Jasną Górę, Licheń , Lourdes , minął rok , drugi , trzeci i nic … Tak myślałem ! Aż wreszcie odkryłem , że Maryja pomagała nam przez ten cały czas . Jak ? Właśnie ! Tu poznaliśmy ludzi z podobnymi problemami , tam wspaniałego księdza , który jest w tej chwili naszym Kierownikiem Duchowym i te przykłady mogę mnożyć. Myślałem nieraz : może w Lourdes , może na Jasnej Górze , może w Licheniu wreszcie mnie Matka Boża wysłucha , wreszcie nam pomoże. A to takie proste i zarazem wspaniałe : przecież Ona jest jedna , kocha nas wszystkich i wszystkim pomaga . Prawdziwa Mama ! To Ona stała pod krzyżem swojego Syna i to Ona pomaga nam dźwigać nasz krzyż – ta sama zatroskana Matka , która nigdy nie zważa na to ile razy upadamy pod krzyżem !
Kilka , kilkanaście razy w życiu podejmowaliśmy pochopne decyzje , których nieraz mocno żałowaliśmy i dlatego teraz – jak dobrze wychowane dzieci – złożyliśmy ślub czystości Naszej Matce w pełni Jej się zawierzając
Prosimy Was o trzy rzeczy :
1.Módlcie się za nas abyśmy nigdy nie zawiedli zaufania naszej Matki !
2.Nie podejmujcie kolejnych pochopnych decyzji , zaufajcie Matce a Ona Wam powie kiedy będziecie gotowi !
3.Te decyzje muszą być przemodlone a nie przemyślane ! My modlimy się za Wszystkich szukających pomocy !
Szczęść Boże ! Ania i Andrzej .